Mimo wątpliwości, wynikłych z niepogody, pojechaliśmy. Niestraszne nam było zachmurzone niebo. Po drodze dołączyła do nas grupa dzieci z Mrozowa wraz z p. Kamilą Wełniak-Bohdanowicz. Po 13 km dotarliśmy na miejsce – do Stadniny Koni Sportowych w Liszkowie, gdzie czekało na nas wiele atrakcji. Przywitało nas wesołe szczekanie psa Cygana, który zresztą zaprzyjaźnił się z dziećmi.
Najpierw spotkanie z właścicielem stadniny p. Stanisławem Szurikiem, który opowiedział nam, co nieco o gospodarstwie, o koniach, jakie są tam hodowane, o trofeach przez nie zdobytych. Padło wiele ciekawych i nowych dla dzieci pojęć: próba dzielności klaczy, rodowody. Również w siodlarni same nowości: wędzidła, wodze, ogłowia, siodła, czapraki, lonże i wiele innych.
W krytej ujeżdżalni czekała na nas najciekawsza część wizyt – pokaz lonżowania (dopiero, co zajeżdżanego konia) przeprowadzony przez p. Rafała Narlocha, który jest zawodowym jeźdźcem. Dzieciom zostały zaprezentowane chody konia oraz pokaz skoków (ponieważ w Liszkowie hoduje się konie skokowe).
Po gospodarstwie (stajniach, padokach) oprowadził nas kierownik gospodarstwa p. Dariusz Gorzynski, który podczas spaceru odpowiadał na zadawane przez dzieci pytania. A dzieci były bardzo dociekliwe.
Tak też weszliśmy w każdy zakamarek stadniny. Poszliśmy na „kople”, na której pasły się konie. Nie przeszliśmy wszystkich padoków, ponieważ zajmują one obszar aż 12 ha. No i oczywiście uczestniczyliśmy w codziennym naganianiu koni z padoków.
Kierownictwo gospodarstwa przygotowało dla dzieci poczęstunek - drożdżówki, soczki oraz inne drobne niespodzianki.
Te kilka godzin spędziliśmy w iście rodzinnej atmosferze. Umówiliśmy się już na kolejną wizytę pod koniec wakacji. I pojedziemy mimo, że na miejscu chodzenia masa, a rowerem pokonaliśmy łącznie 26 km.
Zatem „do zobaczenia Liszkowo!”.
Tekst: Natalia Gorzynska
Zdjęcia: Iwona Biniak, Natalia Gorzynska


- cofnijcofnij
© 2009-2010 Sadki. All rights reserved.






















