Po przeczytaniu w Nr 24 Nakielskiego Czasu artykułu pod wymownym tytułem „Przewodniczący rady upomniał wójta Gliszczyńskiego”, wielu czytelników zadaje sobie pytanie: czy przewodniczący rady gminy jest przełożonym wójta, skoro go publicznie upomina, czy rację ma wójt mówiąc o niekompetencji przewodniczącego Rady, czy do Urzędu Gminy przychodzi się załatwiać określone sprawy czy na pogaduszki? W artykule tym przypisano mi także autorstwo pewnych wypowiedzi, które w rzeczywistości nie miały miejsca.
W związku z tym, na podstawie art. 31a ustawy z dnia 26 stycznia 1984r. Prawo prasowe (Dz.U. Nr 5, poz. 24 z późniejszymi zmianami) wystąpiłem w dniu 14 czerwca br. (pocztą elektroniczną i listownie) do redaktora naczelnego Nakielskiego Czasu o opublikowanie w najbliższym numerze sprostowania i wyjaśnień. Do dnia dzisiejszego (7 lipca), chociaż ukazały się już trzy nowe wydania, brak jest jakiejkolwiek reakcji ze strony gazety, chociażby poinformowania o odmowie zamieszczenia sprostowania. Dlatego też tą drogą pozwalam odnieść się do spraw poruszonych w powyższym artykule.
Po usystematyzowaniu wiedzy na ten temat, uważam że informowanie na sesji przez przewodniczącego rady gminy o telefonie od jednego z mieszkańców o przypadkach mojej nieobecności we wtorki, jak i dyscyplinowanie z tego tytułu, nie miało żadnych podstaw prawnych ani formalnych, bowiem czasowa nieobecność we wtorki w biurze, wynikała wyłącznie z wykonywania obowiązków służbowych na terenie urzędu lub poza jego siedzibą.
Gdyby jednak przyjąć założenie, że była to skarga na moją działalność, to zarówno forma jej złożenia (telefoniczna), jak i reakcja na nią były nieodpowiednie do regulujących kwestię postępowania skargowego przepisów i procedur, wynikających m.in. ze Statutu Gminy. Po złożeniu skargi na działalność wójta w formie przewidzianej przepisami, o czym mowa poniżej, przewodniczący rady powinien przekazać ją do komisji rewizyjnej, która po przeprowadzeniu postępowania wyjaśniającego, przygotowuje dla rady projekt uchwały w sprawie załatwienia skargi. Stąd m.in. wynika konieczność zachowania formy pisemnej, zaopatrzonej imieniem, nazwiskiem i adresem skarżącego.
Reakcja pana przewodniczącego nie ma także nic wspólnego z podległością służbową. Ustawa o pracownikach samorządowych stanowi, że pracodawcą wójta jest urząd gminy, a czynności z zakresu prawa pracy wobec wójta wykonuje wyznaczona przez niego osoba. Natomiast przewodniczącemu rady gminy ustawa przypisuje wyłącznie wykonywanie czynności związanych z nawiązaniem i rozwiązaniem stosunku pracy (tj. podpisaniem tzw. angażu i świadectwa pracy).
Ponadto wiele zastrzeżeń budzą przypisane mi w artykule sformułowania. Po odsłuchaniu zapisu dźwiękowego z sesji stwierdzam, że nadano im zupełnie inny sens.
Po pierwsze, nie stwierdziłem jak pisze autorka, że przewodniczący rady nie jest kompetentny (w innym zdaniu: że nie ma prawa) do upominania wójta. W kwestii tej powiedziałem, że osoba dzwoniąca powinna cyt. „ … wiedzieć, że nie ma takiej instytucji jak dyscyplinowanie wójta. Jeżeli chce, może złożyć formalną skargę na piśmie, za pomocą poczty elektronicznej lub do protokołu na działalność wójta. I zgodnie z przepisami, a mianowicie rozdziału dziesiątego Statutu Gminy, taka skarga zostanie rozpatrzona i podjęta w tej kwestii stosowna uchwała”.
Po drugie, nie mówiłem o okupacji czasu (?) i zarzucaniu głupotami, lecz cyt. „ … Ja akurat przed tym panem (interweniującym u przewodniczącego) nie zamierzam się tłumaczyć ze swojej działalności, tym bardziej że bardzo często absorbuje mój czas głupotami”.
Po trzecie, nie wskazywałem w urzędzie osób do których można przyjść porozmawiać, ale powiedziałem cyt. „ ... jeżeli nie ma mnie we wtorek, to Gmina jako instytucja funkcjonuje. Jeżeli ktoś ma wniosek albo skargę, bo w takich sprawach w zasadzie powinienem we wtorek przyjmować, może go złożyć do zastępcy wójta lub sekretarza”.
Z powyższego nasuwa się refleksja, że tekst autorstwa Marty Podemskiej przypomina zabawę w głuchy telefon, z tym tylko, że w tym przypadku co innego na sesji powiedziano, a co innego w prasie napisano.
Artykuł powyższy, jak również ten z Nr 25 Nakielskiego Czasu, w którym w sposób nieuprawniony i dwuznaczny skomentowano treść złożonego przeze mnie oświadczenia majątkowego, są potwierdzeniem tezy, że zachowanie profesjonalizmu, staranności, rzetelności i uczciwości dziennikarskiej często nie idzie w parze z komercyjnymi celami wydawcy, który dla zwiększenia poczytności pisma zrobi wszystko w myśl machiavelistycznej maksymy że cel uświęca środki.
Z poważaniem
Zygmunt Gliszczyński
Wójt Gminy Sadki


- cofnijcofnij
© 2009-2010 Sadki. All rights reserved.






















